Zaczynamy czyli strona główna
Dawno dawno temu...
Gdzie i jak
Dlaczego tak drogo
Ci co rządzą
Można u nas spotkać
Te o których nie zapomnimy
Rumak to jedna rodzina
Tu się chwalimy
Ploty plotki ploteczki
Zawody były u nas
Mamy też inne zdolności
Zajrzyjcie jeszcze tu
Prezes ogłasza
HUBERTUS 2004r.
Rajd
W tym roku - tak jak i w poprzednim - w Miłocinie królował św. Hubert. Rano jeszcze przed ustąpieniem mgieł ruszył sędziowany przez Agatę Pętlak i Wojtka Winiarskiego rajd długodystansowy (12km), którego zasadą było utrzymanie odpowiedniej prędkości jazdy. Przyjazd na metę wcześniej lub później karany był punktami. Wśród kilkunastu par, biorących udział w zawodach, najlepszy okazał się Ted Solecki na Herze, który przeciął linię mety dokładnie o czasie, drugie miejsce zajęła Agnieszka Pętlak na Bretanie przyjeżdżając o 12 sekund za późno, a trzecia Alicja Chylińska na Figaro ze stratą 15 sekund do optymalnego czasu.


Hubertusowy tor przeszkód
Nie zapomnieliśmy też o najmłodszych, dla których Dominik zorganizował Hubertusowy Tor Przeszkód


Ujeżdżenie
Kolejnym sprawdzianem umiejętności jeździeckich zawodników rumaka był Konkurs Ujedżenia. Sędzia główny, Dominik Szela, oceniał zawodników podczas przejazdów w klasie L1 i L2. Tu najlepiej w punktacji ogólnej wypadła Dorota Szala na Huli , drugie miejsce zajęła Edyta Koch na Cieszkowie ,trzeci był Grzegorz Leś na Estonie startujący po raz pierwszy w zawodach tak wysokiej rangi .


Finał pucharu świata w skokach
No i chyba najważniejszy konkurs. Skoki przez przeszkody. Zawody te były jednocześnie ostatnimi z serii pucharowych odbywających się przez cały sezon w naszym klubie. Po ostatnich sytuacja na pierwszych trzech miejscach klasyfikacji ogólnej była bardzo ciekawa. Nieznacznie prowadziła Aleksandra Ankes natomiast na drugim miejscu z tą samą ilością punktów była Monika Makiewicz i Grzegorz Leś. Przejechanie jednego przejazdu "na czysto"dopuszczało do startu w rozgrywce finałowej. Niestety nie udało się to faworytce Aleksandrze Ankes gdyż po długie przerwie w skokach nie zdołała jeszcze powrócić do formy. W końcowej rozgrywce wszystkich pogodziła nasza koleżanka z Niemiec - Katia która na Wilim przejechała wszystkie przeszkody w najkrótszym czasie. Druga była Agnieszka Pętlak na Figuro a trzecia Monika Makiewicz na Lancelocie. W klasyfikacji pucharowej na rok 2004 najlepszą naszą specjalistką od skoków została Monika Makiewicz, przed Grzegorzem Lesiem i Aleksandrą Ankes.


Mała gonitwa za lisem
W małej gonitwie za lisem dominował kłus. Uciekającym był Wojciech Winiarski , który zaczyna już to u nas robić zawodowo. Pogoń była bardzo dobrze zorganizowana i kita szybko znalazła się w rękach Jerzego Winiarskiego(zbieżność nazwisk nie przypadkowa). Tu zdjęcia z gonitwy w kłusie.


Duża gonitwa za lisem
Aby dać odpocząć koniom po ciężkim dniu , główną gonitwę za lisem przełożyliśmy na dzień następny.
Wszyscy przez całą noc ostro się do niej przygotowywali na zebraniu w naszej nowej sali balowej. Tak, że rano skoro świt tak ok. godz.15 duża grupa jeźdźców wyjechała na łąkę rozglądać się za jakąś zwierzyną. No i pojawił się lisek - Dominik na końskim porche Cieszkowie. Nagonką ,jak zwykle, kierował Ted Solecki robiąc to tym razem z grzbietu ,z powietrza i z ziemi. Kiedy zaczynało zachodzić słońce lis wezwany do poddania się. Podkulił ogon i został niespodziewanie złapany przez NOWą LISICĘ Agnieszkę Pętlak na Bretanie. Ciekawe co to będzie się działo w przyszłym roku. Już się nie możemy doczekać.


Pasowanie na jeźdźca


Historia naszego święta
Nazwa biegu myśliwskiego "hubertus" pochodzi od imienia świętego Huberta. Był to belgijski biskup żyjący na przełomie VII i VIII w. Legenda głosi, że podczas polowania ujrzał jelenia z krzyżem lśniącym między porożem. Zwierzę przemówiło do niego ludzkim głosem, wzywając do porzucenia pogaństwa. święty Hubert to patron myśliwych i jeźdźców.
Dzień świętego Huberta przypada na 3 listopada i wtedy właśnie, a przynajmniej blisko tej daty, organizowane są biegi myśliwskie zwane "hubertusami". Dawniej biegi te były prawdziwym polowaniem na zwierzęta - lisa czy jelenia. Poruszającym się konno myśliwym towarzyszyły psy.
Dziś "hubertusy" nie mają nic wspólnego z krwawymi łowami. To wspólna jazda w terenie w poszukiwaniu lisa, którym jest doświadczony jeździec z lisią kitą przypiętą do lewego ramienia. "Hubertus" to święto koniarzy, dlatego uczestników biegu obowiązują odpowiednie stroje: czerwony żakiet, biała koszula, biały żabot lub krawat, białe bryczesy, rękawiczki i czarne buty. A dla bezpieczeństwa - toczek. Inna wersja ubioru to tzw. strój dżentelmeński: marynarka w pepitkę, bryczesy, czarne buty, biała koszula, ciemny krawat i oczywiście toczek.
Przed biegiem uczestników należy zapoznać z jego regulaminem. Bieg prowadzi master, jadąc jako pierwszy - pod żadnym warunkiem nie wolno go wyprzedzać. Stawkę zamyka kontrmaster, który kontroluje, co się dzieje i czuwa nad ogólnym porządkiem i bezpieczeństwem. Jeźdźcy jadą w określonym szyku, którego nie wolno zmieniać. Zmiany chodów sygnalizowane są przez mastra głosem i ruchem ręki. Pogoń za lisem rozpoczyna się na okrzyk mastra: "Lis!" Pojawia się wówczas jeździec odgrywający rolę lisa, a uczestnicy biegu ruszają za nim w pogoń. Kitę zrywa się prawą ręką, po dogonieniu lisa z boku lub z tyłu. Jeśli lisia kita zostanie zerwana zgodnie z regulaminem biegu, master oznajmia: "Koniec biegu, lis złapany!". Jeźdźcy wracają do stajni zgodnie z pierwotnym szykiem, z tą tylko różnicą, że obok mastra jedzie zwycięzca biegu. Po powrocie do stajni master ogłasza, kto został królem biegu, a konie dekorowane są kolorowymi wstęgami.
UKJ RUMAK - Rzeszów ul. Miłocińska tel. 604-45-04-87